Kamerzysta i nasz ślub

Kamerzysta i nasz ślub

Najważniejszym dniem mojego życia był mój ślub. Już jak byłam małą dziewczynką, to zawsze udawałam pannę młodą i zakładałam sobie welon. Czułam się tak wyjątkowo, jak w końcu te moje marzenia się ziściły i znalazłam swojego księcia.

Kamerzysta z Torunia i pomoc mamy

kamerzystaByłam tym wszystkim tak przejęta, że musiała pomagać mi moja twardo stąpająca po ziemi mama. W jej gestii był kamerzysta z torunia, którego sprowadzała specjalnie z naszego rodzinnego miasta. Nagrywał także jej ślub, i chciała, aby podtrzymać tradycję. Ja nie miałam do tego głowy, tak więc wideofilmowanie zostawiłam jej. Cieszyłam się, że mam w niej oparcie. ponieważ sama skupiałam się głównie na tym, jak będę wyglądać. W końcu to na mnie będzie skoncentrowana cała uwaga gości. Zazwyczaj byłam szarą myszką i nie lubiłam się malować, no ale dla tego jednego ważnego dnia musiałam. Przynajmniej jak będzie filmowanie, to źle nie wyjdę, i będzie ładna pamiątka. Chyba z tych nerwów nie będę później mogła tego obejrzeć ze wszystkimi, bo mi będzie głupio. Na pewno nagranie pokaże mój stres i będzie mi wstyd. Najgorzej, jak udokumentuje się, jak coś przekręcę w przysiędze małżeńskiej i wszyscy się będą ze mnie śmiać. Niestety, mam tendencje do przekręcania słów w stresie. To był dla mnie wielki stres, bo od lat się do tego przygotowywałam, więc serce będzie mi biło jak oszalałe. Mam nadzieję, że nic nie pomylę, bo Toruń się będzie ze mnie śmiał przez lata później. No ale nasz ksiądz jest w porządku, bardzo chciałam, żeby właśnie u niego odbyła się cała ceremonia, więc w jakiś sposób mnie to lekko odstresuje pewnie.

Oby tylko pan kamerzysta się nie spóźnił, i nagrał wszystko to co najważniejsze, to już będzie pół biedy. I jeszcze abym się nie potknęła o tę moją długą suknię i welon, bo i tak się może zdarzyć ze mną.

Close Menu