Koszenie trawy we własnym ogródku

Koszenie trawy we własnym ogródku

Mój mąż wyszukał jakąś promocyjną okazję na zakup działki. Długo się zastanawialiśmy nad tym, bo przydałby nam się taki kąt, gdzie moglibyśmy posiedzieć w ciszy.

Koszenie trawy jest wyzwaniem

koszenie trawyPostanowiliśmy więc kupić tę działkę, ale zanim tam zamieszkaliśmy, czekało nas sporo roboty. Mąż mówił, że bez usługi koparką się nie obędzie, bo trzeba wszystko wywieźć co zbędne, jakieś gruzy i śmieci. Trochę tego było, bo dawno nikt tam nie mieszkał, ani nic nie robił. Właściciele się wyprowadzili, i wszystko wykonywali zdalnie, przez internet, nawet umowę najmu. Później czekało nas koszenie traw w Rzeszowie, bo miała chyba z metr wysokości! Można byłoby się w niej schować, i nikt by nas nie zauważył, śmiałam się do męża. Jemu nie było zbytnio do śmiechu, bo wyobrażał już sobie to całe koszenie. No ale niestety, chciało się zaczerpnąć wiejskiego życia, to napracować się trzeba. Nawet nie chce myśleć o tym, co będzie zimą, jak potrzebne będzie odśnieżanie, to się dopiero namęczy.
Trochę mu współczułam, bo to na niego spadły bardziej fizyczne prace, a na mnie takie estetyczne, dekoracyjne. Zakładałam firanki w oknach, i dywaniki w progach, żeby ładnie wszystko wyglądało. No i zamiatałam, bo domek może duży nie był, ale trochę się w nim nazbierało paprochów. Nie wiem nawet skąd, ale pewnie z drzew liście pospadały i kurze. W domku była mała łazienka, pokój i improwizowana kuchnia. No ale wystarczyło nam to, przecież ma być to miejsce wypoczynku, a nie jakichś luksusów. Jeszcze tylko musimy wymienić kanapę, bo ta co jest, jest stara i cuchnie. Aż strach pomyśleć, co może być w środku, wolę tam nie zaglądać.

Od razu ją wynieśliśmy i zamówiliśmy nową. Teraz nasza piękna działka w drodze na Rzeszów, już jest ładnie odpicowana, i mucha nie siada. Musimy zorganizować jakąś parapetówkę.